piątek, 24 lipca 2009

Umarł król...

Czytałam wiele wymadrzeń, że biały Jackson to ekperyment eugeniczny, i o tym czy artysta był bad czy tylko próbowali go wrobić.
Moja opinia - on był dzieckiem, takim Piotrusiem Panem. Te jego nibylandie, ta jego chęć, by być bialym czlowiekiem. "Ale ja chcę!" Nieprzyjmowanie do wiadomości, że pewnych rzeczy nie da się zmienić. Kto czytał w oryginale a nie tylko oglądał u Disneya wie, ze Piotruś to nie była bynajmniej "jednoznaczna moralnie" postać. Autor pięknie pokazał nie tylko jego fantastyczną wyobraźnię, ale też swoiste okrucieństwo a przede wszystkim inne wartościowanie. Jakcson był wyjątkowy , tu akurat wszyscy się zgadzają. A wyjątkowych ludzi nie jest łatwo zrozumieć a tym bardziej osądzic, inaczej nie byliby wyjątkowi. To co dla dorosłego czlowieka nazywa sie molestowanie, dla dziecka może być zabawą w szpital, pamiętajmy.

Teraz trwa dochodzenie, czy jego doktor zachował sie w porządku, czy nie faszerował go lekami. Ale co miał zrobić jak każda komórka Jacksona krzyczała z bolu jak po jakiejś chorobie popromiennej, zresztą może to była choroba popromienna. Co miał zrobić, nie przepisać mu środków przeciwbolowych, to by było zgodne z etyką lekarską??

Brak komentarzy: