Feministki nigdy nie zrealizują swych światłych postulatów, bo seksizm jest najstarszym sposobem odnoszenia się osobników w obrębie stada (potem gatunku) ludzkiego. Wręcz jest nieodłącznym składnikiem natury ludzkiej. Leży u podstaw stosunków społecznych, doktryn religijnych, modeli życia rodzinnego, ustroju politycznego, dyskursu i form języka (człowiek-mężczyzna, żeby tylko wspomnieć). Żądać zmiany tego to tyle co prosić o gwiazdkę z nieba.
Dowodem na to wybory w Ameryce - jak już musi być jakaś zmiana to woleli czarnucha - Obamę niż babę - Clinton.
czwartek, 29 stycznia 2009
Gołe baby gdziekolwiek nie spojrzeć...
Jestem, jakby to ująć bez ogródek... feministką:( Źle się z tym czuję, bo mam potrzebę bycia trendy a to jest takie passe... Trendy, to jest widzieć w tych tysiącach gołych bab które bezczelnie atakują mnie co dzień ze wszystkich stron nie szowinizm i seksizm ale kunszt twórcy reklamy. Głupio się przyznać przed kimkolwiek, że mnie to obraża, mierzi i ... żal mi tych bab, mimo iż przecież dostają za to kasę. Prostytutki też dostają, nawet w najgorszych burdelach. Trendy jest to że mnie to nie dotyczy, ja też bym tworzyła takie reklamy, ja jestem lepsza, bo mi płacą za co innego, nie za pokazywanie bobra dzieciom na ulicy, mi płacą za tworzenie, moja praca ma wartość, i nikt MNIE nie ośmiela się wykorzystywać , a w moim zakładzie pracy jest równouprawnienie i nawet razem z kolegami oglądamy gołe dupy. Fajnie to wymyślili (szowinistyczne świnie?? czy kto), najłatwiej jest utrącić ideę poprzez sprowdzenie jej do banialuki, śmiesznostki i drobiazgu. No coś ty, K., nie masz do siebie i świata dystansu, nie znasz sie na sztuce? Nie stawiaj się wśród ofiar, bo nią się staniesz, czy ktoś cię dyskryminuje, w jaki sposób? Ale o co chodzi...
Socjologia to złożona dziedzina wiedzy i nie mam zamiaru tutaj w nią wnikać ani tłumaczyć mechanizmów które opisuje. podobnie antropologia społeczna i kulturoznawstwo. Powiem tylko - ja w tym po prostu widzę wykorzystywanie człowieka słabszego przez silniejszego, darwinowską walkę o byt i potrzebę zaspokojenia tzw. najniższych instynktów sfery seksualnej, sublimację gwałtu.
Cóż, passe, ja już pisałam, nic nie poradzę, przynajmniej jestem ze sobą szczera. Staram się nie kupować tych rzeczy, które producenci podsuwają mi na gołej dupie, bo to jedyny sposób zeby im jakoś realnie zaszkodzić ale jest tych produktów za dużo!
Socjologia to złożona dziedzina wiedzy i nie mam zamiaru tutaj w nią wnikać ani tłumaczyć mechanizmów które opisuje. podobnie antropologia społeczna i kulturoznawstwo. Powiem tylko - ja w tym po prostu widzę wykorzystywanie człowieka słabszego przez silniejszego, darwinowską walkę o byt i potrzebę zaspokojenia tzw. najniższych instynktów sfery seksualnej, sublimację gwałtu.
Cóż, passe, ja już pisałam, nic nie poradzę, przynajmniej jestem ze sobą szczera. Staram się nie kupować tych rzeczy, które producenci podsuwają mi na gołej dupie, bo to jedyny sposób zeby im jakoś realnie zaszkodzić ale jest tych produktów za dużo!
środa, 14 stycznia 2009
Sandomierz
W zimowej aurze widać lepiej zalety i wady miast. Stoją nagie, nie ubrane w skromne zielone ubranka, żakieciki i spódniczki. Widać wystające kości kościołów, żebra mostów, grube zadki rotund, kwioobieg ulic. Niekiedy widać w tym zamysł (mózg, ale rzadko;).
wjeżdżajac do S. próbowałam napaść się niepowtarzalnym widokiem starówki, żeby mi znów starczyło do nastepnego przyjazdu - tęsknota za (małą) ojczyzną, jak to się nazywało?? Aż tu nagle, mało zawału nie dostalam, patrzę i oczom nie wierzę, ogromna paszcza wieloryba szczerzy się na mnie ze szczytu wzgórza! Do tej pory widywałam tylko grzbiet, bo zęby zasłaniały zielone wodorosty, ale widać wodorostów brakło i bestia próbuje pożreć niczego niespodziewających się turystów!
Więc się pytam. Kto pozwolił na hodowlę wieloryba na staromiejskiej skarpie wiślanej. Kto i ile kasy wziął, że olał kilkusetletnią tradycję harmonijnego obrazu miasta. Kim jest hodowca? Dlaczego zburzył klasycystyczny, skromny budynek szpitala, a w to miejsce postawił coś co w ogóle wymyka się jakiemkolwiek standardom estetycznym. Okrągły wielopiętrowy kolos , po gierkowsku szczerzący się zębami plastikowych białych okien w stronę targowicy, wypięty okrągłą dupą do starówki. Balkony jak w domach wczasowych z epoki minionej. Co teraz, oficjele, gospodarze miasta, konserwatorzy miejscy, planiści, architekcie tego czegoś, co teraz?? Teraz jest za późno żeby to zburzyć, więc będzie tkwiło jak czyrak w organizmie miasta. O Bin Ladenie, ląduj, a hyżo, bo tylko jakaś katastrofa jest w stanie ocalić widok miasta!
Czuję gniew, nie tylko obywatelskie oburzenie, ale coś więcej, bo S. to ja. Jestem z tych uliczek, z kamienic pokrytych starymi dachówkami, z wąwozów i ulic wybrukowanych kocimi łbami, z wież kościołów, ze skarp lessowych. Nie mam , kurna, nic wspólnego z wielorybem!
Wyluzuj, Katarzyna, przyjdzie lato i Matka Natura przykryje zwierzę az po czubek łba. Choć widząc jak się sprawy mają w S., to wytną drzewa ze skarpy, zeby go było lepiej widać.
wjeżdżajac do S. próbowałam napaść się niepowtarzalnym widokiem starówki, żeby mi znów starczyło do nastepnego przyjazdu - tęsknota za (małą) ojczyzną, jak to się nazywało?? Aż tu nagle, mało zawału nie dostalam, patrzę i oczom nie wierzę, ogromna paszcza wieloryba szczerzy się na mnie ze szczytu wzgórza! Do tej pory widywałam tylko grzbiet, bo zęby zasłaniały zielone wodorosty, ale widać wodorostów brakło i bestia próbuje pożreć niczego niespodziewających się turystów!
Więc się pytam. Kto pozwolił na hodowlę wieloryba na staromiejskiej skarpie wiślanej. Kto i ile kasy wziął, że olał kilkusetletnią tradycję harmonijnego obrazu miasta. Kim jest hodowca? Dlaczego zburzył klasycystyczny, skromny budynek szpitala, a w to miejsce postawił coś co w ogóle wymyka się jakiemkolwiek standardom estetycznym. Okrągły wielopiętrowy kolos , po gierkowsku szczerzący się zębami plastikowych białych okien w stronę targowicy, wypięty okrągłą dupą do starówki. Balkony jak w domach wczasowych z epoki minionej. Co teraz, oficjele, gospodarze miasta, konserwatorzy miejscy, planiści, architekcie tego czegoś, co teraz?? Teraz jest za późno żeby to zburzyć, więc będzie tkwiło jak czyrak w organizmie miasta. O Bin Ladenie, ląduj, a hyżo, bo tylko jakaś katastrofa jest w stanie ocalić widok miasta!
Czuję gniew, nie tylko obywatelskie oburzenie, ale coś więcej, bo S. to ja. Jestem z tych uliczek, z kamienic pokrytych starymi dachówkami, z wąwozów i ulic wybrukowanych kocimi łbami, z wież kościołów, ze skarp lessowych. Nie mam , kurna, nic wspólnego z wielorybem!
Wyluzuj, Katarzyna, przyjdzie lato i Matka Natura przykryje zwierzę az po czubek łba. Choć widząc jak się sprawy mają w S., to wytną drzewa ze skarpy, zeby go było lepiej widać.
rozważania bożonarodzeniowe
będąc w święta w rodzinnym mieście, poszłam na pasterkę, a tu kazanie biskupa. Mama mówi że Dzięga dzięgoli ale coż , nie rozumie może, to proszę państwa personalista z KULu pełną gębą! No i doskonały mówca, a na ludzi obdarzonym tym talentem samego Ducha świętego trzeba naprawdę uważać. Kazanie było przeciekawe. No i dotyczyło tego wielkopomnego fragmentu Pisma - o początku, które było Słowem, które stało się ciałem itd. Uzmysłowiłam sobie poniekąd , co jest największą trudnością w pojmowaniu Boga - a to mianowicie że nie dotyczy go kategoria czasu. Dzięga mówił, że to nie tak, że Bóg coś tam wymyśłił a potem zrealizował. Bo u niego myśl i czyn to jedno, jak to Arystoteles pisał - Absolut to czysty akt. A zatem nie ma związku przyczynowo-skutkowego w sensie dobry uczynek - nagroda, zły uczynek - kara, żal za grzechy - odpuszczenie. Nie ma najpierw czyśćca a potem nieba. Najpierw śmierci, potem sądu. Najpierw grzechu pierworodnego, potem wcielenia. Trudno to sobie nawet pomyśleć, nieprawdaż? Bo czym jest nasza wiara bez tych kategorii?
Wnioski są dwa - dobry i zły;)
Zły - Bóg jest niepoznawalny. Nie tam że trochę czy że nieliczni itd. Absolutnie niepoznawalny przez człowieka, (jak to wygląda z perspektywy motyla?) który ma takie a nie inne umysłowe prawidła. Są one nieprzekraczalne, tak samo jak to że widzimy w paśmie światła widzialnego a nie w ultafiolecie na przykład. Po kantowsku, żeby się trochę powymądrzać - formy zmysłowości i kategorie.
Dobry - dla lubiących niespodzianki. Wszystko jest możliwe.
Wnioski są dwa - dobry i zły;)
Zły - Bóg jest niepoznawalny. Nie tam że trochę czy że nieliczni itd. Absolutnie niepoznawalny przez człowieka, (jak to wygląda z perspektywy motyla?) który ma takie a nie inne umysłowe prawidła. Są one nieprzekraczalne, tak samo jak to że widzimy w paśmie światła widzialnego a nie w ultafiolecie na przykład. Po kantowsku, żeby się trochę powymądrzać - formy zmysłowości i kategorie.
Dobry - dla lubiących niespodzianki. Wszystko jest możliwe.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)