środa, 10 września 2008
samotność
Pewiemn chiński filozof (M... nie pamietam, ale kiedy ja sie uczyłam filozofii) napisał, iz są trzy rodziaje dusz: takie, które dostapia oswiecenia, takie, które są skazane na wieczne odradzanie sie w kole wcielen i takie, ktore pójdą do piekła (lodowego rzecz jasna jak przystało na tradycje z kraju tropikalnego). Ja jestem tym drugim typem duszy. Ciagła niewypowiedziana tęsknota, która mnie gna, albo sprawia że czuje się nieszczęśliwa, gdy się zatrzymuję. zawsze nie to miejsce, gdzie się znajduję, zaprawdę dobrze jest tam gdzie nas nie ma. Chcialabym udac sie w wielka podróż, gdzieś na jakies totalne pogranicze, na koniec swiata, jak wędrowiec do switu. Sens spelnia się w drodze. rozumiem potrzebę wszelkich pielgrzymek. Cóż, nawet w gory juz nie chodzę. jeżdżę samochodem. Super. pracuję ciężko na paliwo.
poniedziałek, 1 września 2008
sabi
Byłam w salonie wyposażenia wnętrz. wróciłam zgnębiona, baterie zaczynały sie od tysiąca zł. Na dodatek prawie wszystko to shit, schlebianie gustom kiepskich dekoratorów. Wszystko wytarte, wtórne. Dla tych ktorym się wydaje że są trendy, a nie widzą, że trendseterzy już dawno są gdzie indziej.
Szukałam przedmiotów sabi. To kategoria estetyczna rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni, trudna do pwytłumaczenia ,ale jak się już ją poczuje... Sabi to obecność ducha czasu. Przedmiot, który jest indywidualny. Zrobiony ręką ludzką (rękodzieło??) lub ręką natury, jedyny, niepowtarzalny. Moje poszukiwaniev przedmiotów sabi było dość żałosne, bo jak w sklepie z rzeczami robionymi taśmowo można ustrzelić coś takiego? Jak zobaczyłam płytkę trawertynową, bez żadnych udawań, i każdą inną ze względu na niepowtarzalność kamienia, już ne chciałam nic innego. Ale sabi kosztowało - więcej niż cokolwiek, niestety.
Lubię sabi. Sabi jest kamień obrosnięty mchem, wybrzeże nadgryzione przez fale, drewno spróchniałe. Gliniany garnek, spracowane ręce. Na drugim biegunie są rzeczy produkowane masowo, przede wszystkim z plastiku. Nie cierpię Karima Rahida i tych jego blobiektów. Nie znoszę cyfrowego baroku, choć doceniam jego poczucie humoru. W sztuce wysokiej (halo,halo) Warchol.
W ogrodach sabi jest przetrudne do uzyskania, w swej wyrafinowanej formie bonsai, gdzie udajemy upływ czasu tak dobrze iż właściwie go wywołujemy, bo przecież formowanie bonsai też wymaga czasu. W ogrodach tzw. japońskich najbardziej brakuje właśnie sabi a bez tego to tylko zbiorowisko dziwolągów, i tak to najczęściej wygląda. Żwirek, cyprysik, bambusik, meszek. Zresztą brakuje nie tylko sabi ale jeszcze wabi, prostoty i pewnej niedoskonałości, niedokończenia (może o tym kiedy indziej). A przecież chodzi o podążanie za naturą. Niby proste, ale człowiek to zwierzę geometryczne. Zawsze daży do złotego środka i idealnych wymiarów. Natura zaś nigdy nie idzie na skróty, tworzy rzeczy unikatowe. Najbardziej twórcza z twórców.
Szukałam przedmiotów sabi. To kategoria estetyczna rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni, trudna do pwytłumaczenia ,ale jak się już ją poczuje... Sabi to obecność ducha czasu. Przedmiot, który jest indywidualny. Zrobiony ręką ludzką (rękodzieło??) lub ręką natury, jedyny, niepowtarzalny. Moje poszukiwaniev przedmiotów sabi było dość żałosne, bo jak w sklepie z rzeczami robionymi taśmowo można ustrzelić coś takiego? Jak zobaczyłam płytkę trawertynową, bez żadnych udawań, i każdą inną ze względu na niepowtarzalność kamienia, już ne chciałam nic innego. Ale sabi kosztowało - więcej niż cokolwiek, niestety.
Lubię sabi. Sabi jest kamień obrosnięty mchem, wybrzeże nadgryzione przez fale, drewno spróchniałe. Gliniany garnek, spracowane ręce. Na drugim biegunie są rzeczy produkowane masowo, przede wszystkim z plastiku. Nie cierpię Karima Rahida i tych jego blobiektów. Nie znoszę cyfrowego baroku, choć doceniam jego poczucie humoru. W sztuce wysokiej (halo,halo) Warchol.
W ogrodach sabi jest przetrudne do uzyskania, w swej wyrafinowanej formie bonsai, gdzie udajemy upływ czasu tak dobrze iż właściwie go wywołujemy, bo przecież formowanie bonsai też wymaga czasu. W ogrodach tzw. japońskich najbardziej brakuje właśnie sabi a bez tego to tylko zbiorowisko dziwolągów, i tak to najczęściej wygląda. Żwirek, cyprysik, bambusik, meszek. Zresztą brakuje nie tylko sabi ale jeszcze wabi, prostoty i pewnej niedoskonałości, niedokończenia (może o tym kiedy indziej). A przecież chodzi o podążanie za naturą. Niby proste, ale człowiek to zwierzę geometryczne. Zawsze daży do złotego środka i idealnych wymiarów. Natura zaś nigdy nie idzie na skróty, tworzy rzeczy unikatowe. Najbardziej twórcza z twórców.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)